Podczas rozmowy okazało się, że nasze wizje nieco się różnią. Miałem swoją koncepcję na kadry, lecz Patrycja miała własny pomysł na sposób, w jaki chciałaby być przedstawiona. Ostatecznie zdecydowałem się zaufać jej intuicji, co nadało sesji bardziej osobisty i naturalny charakter.
Na plener wybraliśmy las późną jesienią – porę, gdy światło jest miękkie, rozproszone i ma subtelnie złocisty odcień, który doskonale modeluje sylwetkę i podkreśla fakturę otoczenia. Fotografowanie w takich warunkach pozwala uzyskać plastyczne cienie i głębię tonalną, co świetnie sprawdziło się w naszej koncepcji.
Im głębiej wchodziliśmy w las, tym wyzwania stawały się większe – zarówno dla mnie, jako fotografa, jak i dla Patrycji, która musiała zmierzyć się z chłodem i nierównym terenem. Praca w naturalnym otoczeniu wymaga elastyczności i umiejętności adaptacji do zmieniających się warunków – od balansu bieli, przez kąt padania światła, aż po kompozycję kadrów w dynamicznym otoczeniu.
Efekt końcowy jest jednak wyjątkowy – powstały kadry pełne autentyczności, surowej natury i delikatnej narracji wizualnej. Zapraszamy do obejrzenia galerii z tej sesji.